ambasadorzy
NIEWAŻNE CZYM, ważne, że na mazury...

WARSZAWA - MRĄGOWO

Na te kilkaset podróży z Warszawy na Mazury, wszystkie odbyłem po asfalcie – najczęściej samochodem, ale też kilka razy, dawno temu, autobusem. I oto jadę właśnie na Mazury pociągiem, pierwszy raz w życiu. Jadę na Mazury pociągiem Mazury, relacji Łódź Fabryczna – Olsztyn Główny. Z W-wy Centralnej do Olsztyna – 2,5 godziny. To nie jest Pendolino, ale tak samo wygodny polski produkt z Siedlec Stadler Flirt 3. Mało, że tak samo wygodny, to jeszcze ma przewagę, mianowicie wi-fi. OK, zaraz ktoś słusznie zauważy, że Olsztyn to nie Mazury, a Warmia. Racja, ale – z całym szacunkiem i uwielbieniem dla Warmii – czasem tak jest, że uogólniamy i mówiąc Mazury mamy na myśli i Mazury i Warmię. Mieszkańców Warmii serdecznie pozdrawiam i proszę o wyrozumiałość... Poza tym, mogłaby się pojawić uwaga, że z Olsztyna w głąb Mazur to jeszcze kawał drogi. No, ale cóż - najwyraźniej decydenci z PKP Intercity takie właśnie mieli intencje: pociąg do stolicy Warmii, Olsztyna, nazwiemy Mazury, bo wiadomo o co chodzi – o to, że można się przesiąść do autobusu, albo znajomi odbiorą z dworca i zawiozą dalej.

Podróż pociągiem do Olsztyna zainspirowała mnie do tego, by zanalizować możliwości docierania na Mazury. Jakie mamy warianty, ile to trwa i kosztuje? Przyjąłem następujące założenia, najbliższe mi, ale też będące wyrazistym punktem odniesienia dla każdego: trasa Warszawa – Mrągowo. Jak możemy ją pokonać? Oto moje propozycje:

1Samochodem

a. przez Pułtusk – Maków Mazowiecki

b. przez Pułtusk – Różan, Ostrołękę

To moje dwa ulubione warianty tej trasy. Krótszy to ten przez Maków, ale różnica w kilometrach jest bardzo niewielka. Wariant a. charakteryzuje się niewątpliwie mniejszym ruchem. Oba warianty – czyli droga nr 57 z drogą nr 53 spotykają się przed miejscowością Kadzidło. Potem trasa wiedzie przez Myszyniec, Rozogi, Spychowo, Nawiady i Piecki. Przy okazji polecam – dla chwili odpoczynku – Zajazd Tusinek w Rozogach, jadąc z Warszawy – przed Rozogami, po lewej stronie. Świetne regionalne wyroby! Rozogi to miejscowość już w województwie Warmińsko-Mazurskim, mniej więcej 10 kilometrów od granicy z województwem Mazowieckim. Za Rozogami do samego Mrągowa jedzie się już drogą, zresztą niezwykle malowniczą – nr 59. Podsumowując, Warszawa – Mrągowo samochodem to 213 km przez Maków i 216 przez Różan, czas podróży – 3 godziny z małym hakiem, jadąc spokojnie. No, dobrze – z zatrzymaniem w Zajeździe Tusinek – trzy i pół...

2Autobusem - jedzie się trochę dłużej, około 4 godzin, ceny biletów wahają się w okolicach 45 złotych; nazw przewoźników nie będę wymieniał, mogę tylko zdradzić, że jest ich co najmniej trzech i wszystkie autobusy ruszają z dworca Warszawa Zachodnia, który zresztą niebawem będzie nowoczesny, nareszcie!

3Autostopem – jeździłem bardzo dawno temu, jeszcze za PRL, i na przykład pamiętam jedną z wypraw, zresztą właśnie do Mrągowa: do Serocka podwiózł mnie syrenką wujek, potem z Serocka do Pułtuska maluchem, w Pułtusku złapałem okazję aż do Ostrołęki – Żukiem. Z Ostrołęki dojechałem do Spychowa Ciężarówką Star, pamiętam, że potwornie w nim trzęsło i było strasznie gorąco (zresztą w każdym z tych pojazdów – był upał, a nikt wtedy nawet nie słyszał o klimatyzacji), no i ze Spychowa udało mi się dojechać do samego Mrągowa nowiutkim Wartburgiem. Miałem nawet książeczkę autostopowicza i od każdego kierowcy dostałem podpis. Ta podróż zajęła mi wtedy około 13. godzin. Ile teraz jedzie się autostopem z Wwy do Mrągowa? Na pewno pojazdy jeżdżą szybciej, ale czy szybciej łapie się okazje? Nie mam pojęcia, ale na pewno od czasu do czasu ktoś się zatrzymuje.

4Bla bla Car – wiem, że jest taka możliwość i uważam, że całkiem niezła, biorąc pod uwagę, że można zgrać się z właścicielem pojazdu pod względem rozmowy. Czyli – chcę jechać w ciszy – znajdę kierowcę, który też woli ciszę. Lubię rozmawiać – znajdę gadułę. Tylko pamiętajcie – nie rozmawiajcie o polityce, bo to może się okazać bardzo trudny temat. W takich czasach żyjemy, a kierowców, jak wiadomo, nie należy denerwować.

5Pociągiem – do Olsztyna, z Olsztyna do Mrągowa autobusem. Jeśli chodzi o połączenie kolejowe W-wa – Olsztyn, to mamy ich dziennie sześć, wszystkie obsługiwane przez IC, czas podróży w większości przypadków to 2 godziny i trzydzieści kilka minut. Jeden z pociągów to Mazury – ten, którym właśnie jadę, ale kursuje też m.in. skład Warmia... Cena biletu normalnego w 2 klasie – 40 złotych. Z Olsztyna autobusy różnych przewoźników jeżdżą do Mrągowa co kilkanaście-kilkadziesiąt minut; podróż trwa godzinę, cena biletu to 7-8 złotych. Większość autobusów odjeżdża z przystanku przy Partyzantów, a więc właściwie przy kolejowym Dworcu Głównym. Łącznie więc połączona podróż kolejowo-autobusowa Warszawa – Mragowo trwa, już licząc czas przesiadki, około 4 godzin i kosztuje około 48 złotych. No dobrze, jeśli doliczyć kawę w Warsie i hot doga w Olsztynie przed odjazdem autobusu, to wychodzi 60 złotych.

6Rowerem – wujek G podaje, że taka podróż – przez Przasnysz i Szczytno potrwałaby 11 godzin 30 minut. Czyli trochę krócej niż moja – autostopem, 35 lat temu. Ja bym tylko unikał jeżdżenia asfaltem i szukał innych tras.

7Kajakiem – ten wariant nie jest prosty, ale możliwy, przy czym należałoby wyruszyć z Zalewu Zegrzyńskiego. A więc płyniemy kajakiem w górę rzeki Narew, aż do Ostrołęki, czyli około 150 kilometrów, następnie zarzucamy kajak na plecy i pozostałą drogę do Mrągowa, czyli około 100 km pokonujemy pieszo, ew. autostopem, o ile ktoś zechce nas zabrać z kajakiem. No, ale tirów w końcu nie brakuje. Tak czy inaczej wariant podróży kajakiem z Warszawy do Mrągowa jest godny polecenia, ale jeśli ktoś nie jest Pudzianem, to jednak bym odpuścił.

8Hulajnogą – też nie polecam. Byłaby to trasa zbliżona do rowerowej, ale hulajnogą jechałoby się pewnie z dwa razy dłużej, czyli co najmniej dobę, a więc – nie ma sensu. Inna sprawa, że może jednak lepiej hulajnogą niż kajakiem...

9Pieszo – wujek G proponuje dwie trasy – przez Legionowo, Przasnysz, Chorzele, Wielbark, Szczytno oraz przez Pułtusk, Nowy Sielc, Myszyniec, Spychowo, Piecki. Oba warianty mierzą 210 kilometrów i zajęłyby, według wujka G 43 godziny. Ja bym wybrał ten drugi, bo prowadzi przez Rozogi, gdzie odpocząłbym w znanym mi zajeździe, o którym już wspominałem, więc nie będę powtarzał, bo nie chcę być posądzony o (tanią i tandetną) reklamę.

Jest takie powiedzenie: nieważne gdzie, ważne z kim. Ja bym powiedział inaczej – ważne z kim, oczywiście, ale Mazury są tak wyjątkowe, że jednak ważne „gdzie“. A wracając do tematu przewodniego, czyli do podróży z Warszawy do Mrągowa, to z kolei powiedziałbym tak: nieważne czym, ważne że na Mazury. Swoją drogą – niezły łamaniec językowy, warto poćwiczyć: ważne, że na Mazury, ważne, że na Mazury, ważne, że na Mazury... A propos kolei – właśnie dojeżdżam pociągiem do Olsztyna. Kończę więc ten felieton, bo muszę zebrać rzeczy i zdążyć wysiąść. Ach ta podróż – tak szybko minęła... Pozdrawiam i bon voyage!

Maciej Orłoś