styl-zycia
Orłoś stawia na ziemię

DLACZEGO CHCĘ MIESZKAĆ NA MAZURACH?

Na razie nie zanosi się na to, bym mógł mieszkać na Mazurach przez cały rok. Praca mi na to nie pozwala. Przemyślę sprawę, gdy trasa nr 7 stanie się trasą dwupasmową na całym odcinku Olsztynek – Płońsk. Wrócę do tematu, gdy powstanie obwodnica Olsztyna, a odcinek Olsztyn – Olsztynek zostanie udrożniony dwupasmówką. Ale uwaga - to wszystko stanie się już za kilka lat. Prace trwają. Doczekamy się! Na razie jest tak, że jeśli mam wolne, jadę na Mazury. To dla mieszkańca stolicy bardzo kusząca perspektywa. Z trzech powodów. Oto one:

1Mazury są blisko.

Ostatnio – mimo lekkich zatorów na wylotówce z Warszawy – dojechałem do Rucianego w trzy godziny. Co to jest - trzy godziny?! To jest nic! A ile się czasem stoi w korkach w Warszawie? Tak więc - Mazury są rzut beretem. Droga mija szybko. Wystarczy mieć dobrego rozmówcę w aucie. Albo słuchać wciągającego audiobooka. Poza tym, jeśli podzieli się podróż na etapy, to też szybciej mija. Te etapy to na przykład, w zależności od destynacji: Warszawa – Płońsk – Nidzica – Szczytno – Piecki – Mrągowo – Giżycko.

fota-w-artukuyle

2Mazury są piękne.

Jest taki moment podczas podróży samochodem, kiedy wiadomo, że – „o, to już Mazury!“. To ten charakterystyczny pofałdowany krajobraz. To te jeziora wyglądające zza pagórków. To ta droga kręta, to boczne dróżki prowadzące do ukrytych za wzgórzem gospodarstw lub wiodące do lasu. Jechałem niedawno drogą nr 58 Szczytno – Ruciane, przez Stare Kiejkuty, Nowe Kiełbonki oraz Zgon i znowu zdałem sobie sprawę, że ta trasa to po prostu mistrzostwo świata.

fota-w-artukuyle_2

3Mazury to mój drugi dom.

Znam je od tylu lat, mam tam tyle ulubionych zakamarków, miejsc, wspomnień, że określenie „drugi dom“ jest jak najbardziej uzasadnione. Te wspomnienia sięgają lat 60. XX wieku. Wtedy byłem tam pierwszy raz – z rodzicami, w okolicach miejscowości Krutyń. Potem, w latach 70., na jeziorze Mokrym oraz na jeziorze Ołów koło Rynu uczyłem się łowić ryby. Lata 80. to dla mnie Krzyże, Karwica, Spychowo. W latach 90. poznałem Jedwabno, Narty, Warchały... Na początku lat dwutysięcznych zaprzyjaźniłem się z miejscem K.I.Gałczyńskiego, czyli z Leśniczówką Pranie. W gruncie rzeczy to zupełnie naturalne, że kupiłem tam ziemię. Tak - tak właśnie się stało. Kupiłem ziemię koło Olsztyna. W przyszłości to właśnie ten kawałek ziemi stanie się moim drugim domem... Ale zaraz. Hola hola! Olsztyn to nie Mazury. To Warmia! Przepraszam za ten skrót myślowy! Wszyscy tylko „Mazury i Mazury“. A Warmia?! Mogę tylko obiecać, że jako właściciel gruntu na Warmii oraz jako dziennikarz, będę robił co w mojej mocy, by wszyscy Polacy dowiedzieli się, że województwo warmińsko-mazurskie nie nazywa się tak przypadkowo. Nie zmienię tytułu tego tekstu, ale to się już nie powtórzy. Warmio, wybacz. Warmio, przepraszam. Warmio, podobnie jak Mazury, jesteś blisko i jesteś piękna. I będziesz moim drugim domem.